Wywiad z JKM Arkadiuszem Maksymilianem
Seria wydawnicza: Wywiady

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
3caVq.jpg
JE Janusz Adam kardynał Zabieraj i JKM Arkadiusz Maksymilian po zakończonym wywiadzie

D
rodzy czytelnicy, chcąc pobudzić śpiący od dłuższego czasu Periodyk, prezentuję dziś Państwu prawdziwą bombę - świetny wywiad z Jego Książęcą Mością Arkadiuszem Maksymilianem, w którym nasz władca opowie m.in. o emocjach, które poczuł po wyborze, swoich planach, wizji Sarmacji w 2029 r. oraz stosunku do Kościoła Rotryjskiego. Przeprowadziłem go w dniach 11 - 24 maja 2021 r. Rozmowa nieco trwała ze względu na liczne obowiązki Księcia oraz biskupa Angemontu.

(Z)abieraj: Wasza Książęca Mość, czy zechce WKM udzielić wywiadu dla Periodyku Zwykłego Człowieka?

(JKM) Arkadiusz Maksymilian: Eminencjo, oczywiście. Z największą przyjemnością.

Z: Serdecznie dziękuję w imieniu czytelników Periodyku. Zacznijmy od uczuć, które JKM poczuł, gdy ujrzał wyniki elekcji. Jakie one były?

JKM: Wasza Eminencjo, na początku również chciałbym podziękować za zaproszenie do tego wywiadu. Odpowiadając na pierwsze pytanie. Cóż, nie będę udawał sztucznej skromności: wyników elekcji spodziewałem się i nie były one dla mnie zaskoczeniem. Jednakże człowiek w takich sytuacjach zawsze nabiera pewnego rodzaju stresu – i tak też było w moim przypadku. Ostatnie godziny oczekiwania powodowały we mnie tremę i jakieś uczucie zakłopotania – ale momentalnie minęło, kiedy diuk Avril von Levengothon ogłosił, że zostałem dwunastym księciem. Odczułem wtedy, to co chyba każdy książę – radość, zadowolenie. Ja z kolei też poczułem pewien rodzaj ulgi – takiej ulgi, że ten czas oczekiwania już za mną, już minął, a przede mną czas intensywnej pracy, intensywnych działań. Namysły, refleksje, wyobrażenia jak to będzie wyglądało już minęły – teraz trzeba się z tym zmierzać w rzeczywistości.

Z: A dlaczego WKM zdecydował się kandydować? Czy zdaniem WKM Księstwo znajduje się w złym stanie?

JKM: Powody dla których wystartowałem w wolnej elekcji opisałem szczegółowo w artykule przedelekcyjnym. Tak w skrócie – mam trochę czasu w realu i chęci do tego, aby podziałać w nieco innej, dużo poważniejszej roli. Poza tym jeszcze na jakiś czas przed referendum nad odwołaniem JKW Piotra II Grzegorza, gdzie tak naprawdę było wiadome, jaki będzie jego wynik, zgłosiła się do mnie grupa kilku osób z propozycją startu w elekcji. Wówczas byłem do tego pomysłu sceptycznie nastawiony, ale z czasem zacząłem nabierać do niego przekonania – w owym przekonaniu utwierdziło mnie kolejnych kilka osób. No i wystartowałem. Więc głównie chęć działania, sporo czasu, który mogę przeznaczyć oraz wsparcie udzielone kanałami prywatnymi.

Co do drugiej części pytania – nie uważam, aby Sarmacja znajdywała się w złym stanie. Strona główna jest, forum jest, Discord działa (uśmiecha się szeroko). Ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że pyta Eminencja o aktywność. Wiadomo, że elekcja i czas wokół elekcyjny to zawsze okres nieco wzmożonej aktywności, ale sądzę, że abstrahując od niej, na tle innych państw wypadamy dobrze – to szczególnie istotne w dobie, gdzie mówimy o kryzysie mikronacyjnym. Chociaż kryzysy aktywności oraz ich powody to temat nie dziesiątek, a setek rozmów, jakie od lat odbywamy. Już w 2009 roku pisano, że musimy pogodzić się z powolnym umieraniem, a JKW Daniel Chojnacki ogłaszał owy czas jako najgorszy w historii (pomimo, że zarejestrowanych było dwukrotnie więcej obywateli, niż teraz). Z kolei trzy lata temu Książę Senior Robert Fryderyk na fakt, że liczba aktywnych mieszkańców Księstwa spadła poniżej 30 pisał: „Nie jest źle. Jest bardzo źle”. W takim razie co ja mam teraz powiedzieć? Rzeczywiście, patrząc na roczne ujęcia statystyki jest nas mniej i siłą rzeczy tworzymy mniej – mimo, że to sinusoida, jednego roku jest lepiej, drugiego gorzej, to i tak ogólny wykres ma tendencję spadkową. Powodów, dla których tak się dzieje można mnożyć i mnożyć, a żaden nie będzie stuprocentowo prawdziwy. Prawdą jest, że w dobie szaleńczego rozwoju innych technologii, Sarmacja odstaje; prawdą jest, że wielu z nas czuje się znużonych mikronacjami, gdy wokoło inne, pewnie ciekawsze zajęcia; prawdą jest też to, że po prostu mamy swoje realne życia – ci, którzy kiedyś aktywnie działali, poświęcali Sarmacji lwią część swojego dnia dzisiaj tę samą część poświęcają pracy, studiom, żonie, mężowi, dzieciom. I wreszcie prawdą jest, że mikronacje zawsze były niszą – przeczytałem niegdyś, że w szczytowym okresie we wszystkie wirtualne państwa bawiło się około tysiąc osób. Tysiąc do dziesiątek milionów – brutalna proporcja, ale prawdziwa. Dlatego uważam, że nie ma co siedzieć i załamywać rąk tylko trzeba działać i budować na tym co jest. Oczywistym jest, że ja jako nowy książę nie sprawię, że będą nas setki, ale mogę stworzyć pewne pole do rozwoju aktywności, w którą inni się zaangażują. A dopóki się angażują – jest dobrze, nie mam prawa narzekać.

Z: Wspomniał WKM, że w 2009 r. wieszczono umieranie Sarmacji. Stąd moje następne pytanie. Jak wyobraża sobie WKM Sarmację w 2029 r.?

JKM: To bardzo trudne pytanie. Szczególnie ciężkie z uwagi na to, że nie wiemy jak bardzo rozwiną się technologie, ale i ciężkie, bo nie wiemy jacy ludzie się w Sarmacji pojawią. Myślę, że KS na pewno będzie się rozwijała pod kątem informatycznym – w swoim tempie, wolnym czy szybszym, ciężko określić, ale będzie. Aczkolwiek kto wie – może narodzi się dla niej jakiś „super-programista”, który całkowicie ją zrewolucjonizuje? Też tak może być, czego z serca Jej życzę. Dlatego to trudne pytanie bo z jednej strony może być fajnie prosperującym v-państwem, a z drugiej strony ledwo ciągnącym bytem. Raczej nie sądzę, aby przestała istnieć. Istnieć będzie, dopóki w sercach ludzi jest dla niej miejsce – a takich ludzi jest i będzie; czy to starej gwardii czy młodych wilków. Jakkolwiek patetycznie to brzmi.

Z: Czy zdaniem WKM Księstwo lub inne wirtualne państwa będą ewoluować do gier typu RPG?

JKM: Uważam, że w pewnym stopniu tak, ale jakim? To zależy już od ludzi, którzy będą te projekty dalej rozwijać. Patrząc na obecne realia, możliwości czasowe oraz chęci osób, z ogromnym dla nich szacunkiem – pewnie w niewielkim. Nie mniej mikronacje to ogółem z założenia „roleplaye” – gry fabularne polegające na odgrywaniu pewnych ról, a nie zwykłe – przepraszam za kolokwializm – „klikadło”. Zgadza się, że na pewno część ludzi pociągnie wysokorozwinięty system – tak jak zrobiła to Złota Wolność, ale trzeba zachować we wszystkim umiar i tworzyć wiele pól aktywności, także tych „klikanych”. Ja natomiast od zawsze mikronacje ceniłem za to, że to nie jest łatwa rozrywka, a rozrywka wymagająca kreatywności; wymagająca tego, że trzeba coś od siebie dać. A przede wszystkim mikronacje to społeczności oparte na wzajemnych interakcjach. Mi osobiście brak albo niewielki system gospodarczy nie przeszkadza – ale jest to moje czysto subiektywnie zdanie, po prostu szukam czegoś innego. Dlatego życzę mikronacjom rozwoju technicznego, ale jednocześnie tego, aby nie zatraciły swojego charakteru i stwarzały szanse dla wszystkich - zarówno tych "klikalnych" jak i przeciwnych tejże "kilkalności".

Z: Nieco zmienimy temat - nie obawia się WKM popadnięcia w utrudniającą rządy realiozę?

JKM: Eminencjo Redaktorze, realioza to zagrożenie, które czyha na każdą i każdego z nas; zawsze przychodzi niespodziewanie. Oczywiste jest, że się jej obawiam bo wszystko paraliżuje, a życie było, jest i będzie bardzo zmienne. Jednakże tak, jak również podkreślałem to przed elekcją – obecnie mam na tyle szczęśliwą sytuację realną i ustabilizowaną, że sam „z własnej inicjatywy” realiozy nie planuję.

Z: WKM, zapytam jeszcze o pogląd WKM na działalność Kościoła Rotryjskiego w Księstwie. Jestem świadom negatywnych nastrojów i niechęci części społeczeństwa do Kościoła, który uważa za element obcy. Czym to jest spowodowane?

JKM: Mój pogląd na działanie Kościoła Rotryjskiego, jak i w zasadzie każdej instytucji v-religii, jest otwarty. Mimo, że sam gorliwie wyznaję Diuczą Wiarę to oczywiście nie przekreślam działalności duchowieństwa oraz wiernych Kościoła, którego Eminencja reprezentuje. Uważam, że jeśli są osoby w mikronacjach, którym zabawa w v-religię sprawia radość to nie ma powodów, aby tego zabraniać – jeśli buduje to fajną aktywność, to tym bardziej.
Co do nastroju sarmackiego społeczeństwa do rotryzmu – naprawdę bardzo ciężko jest mi na to pytanie odpowiedzieć. Myślę, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie – jedni nie lubią, bo w realu są wrogami Kościoła Katolickiego, a dla drugich jest to zupełnie obojętne. Dlatego ciężko to jednoznacznie określić, więc proszę mi wybaczyć, ale nie udzielę precyzyjnej odpowiedzi na tę część pytania.

Z: A jak WKM zapatruje się na relacje Księstwo Sarmacji - Państwo Kościelne Rotria. Jest za wypowiedzeniem konkordatu, czy uważa ten pomysł za głupotę?

JKM: Jestem całkowicie otwarty na dialog ze strony Państwa Rotryjskiego, zatem zapatruje się pozytywnie. Natomiast wypowiedzenie konkordatu nie nazwałbym głupotą, ale też nie jestem zwolennikiem jego znoszenia. Z tego co pamiętam pojęcie „konkordatu” w sarmackim systemie nie jest obce – podajże za panowania Roberta Fryderyka podpisano z Diukiem Czuguł-Chanem, jako przedstawicielem Kościoła Diuczej Wiary konkordat. Wtedy również nie byłem jego przeciwnikiem. Powtórzę natomiast raz jeszcze: uważam, że jeśli v-religia buduje pozytywną aktywność, a w mikronacjach są chętni, którzy w takie wyznawanie wirtualnej religii chcą się bawić, to nie widzę powodów, aby im tego zabraniać.

Z: Dziękuję serdecznie za udział w wywiadzie. To był dla mnie zaszczyt.

JKM: Również dziękuję Waszej Eminencji.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
8 446,00 lt
Ten artykuł lubią: Fatima von Hohenburg Marcjan-Chojnacka, August van Hagsen de la Sparasan, Konrad von Chamier-Gliszczyński, Joahim von Ribertrop von Sarm, Avril von Levengothon, Hans Bouboulina-á-la-Triste, Henryk von Wattzau-Adertis, Laurẽt Gedeon I, Sorcha Raven, Santiago Vilarte von Hippogriff, Henryk Leszczyński, Gotfryd Slavik de Ruth, Kuba Hogh-Sedrovski, Michał Jerzy Potocki, Natasha von Sarm a la Triste.
Komentarze
Fatima von Hohenburg Marcjan-Chojnacka
Vivat Książę! :)
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
konkordat z kościołem diuczej wiary nie został nigdy podpisany. i był to konkordat jedynie z nazwy, narracyjnie, bo była to raczej umowa z instytucją krajową, nie miałaby statusu międzynarodowego.
Odpowiedz Permalink
Janusz Zabieraj
@leszcz Konkordat z KR też nazwę ma raczej narracyjnie, bo on nie daje żadnych przywilejów duchownym rotryjskim, zwłaszcza, że wszelkie poważniejsze zmiany np. w obrębie diecezji czy jej zarządcy muszą być konsultowane z sarmackim MSZ. Co jest bardzo dobrym rozwiązaniem.
Odpowiedz Permalink
Henryk von Wattzau-Adertis
Ciekawy wywiad. Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Dzięki
Odpowiedz Permalink
Konrad von Chamier-Gliszczyński
Ciekawa rozmowa
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Miałem pewne obawy, co do tego wywiadu. A tu jestem poz tynie zaskoczony, i jak zawsze kilka nowych rzeczy się dowiedziałem.
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.