Słowa Arcyksięcia

A
rcyksiążę Wojciech spędzał wieczór, podobnie jak wiele ostatnich, oddając się sprawom typowym dla niego. Blaty kleiły się od ulanego wina, przewertowane książki leżały na stertach, puste flaszki walały się po podłodze, a hałdy papierów tak zalewały gabinet, że dla Arcyksięcia nie było już w nim od dawna miejsca.

R
afaela i Serafina wleciały przez uchylone okno, złożyły swe anielskie skrzydła i zgrabnie usiadły na najmniej zafajdanym blacie. Stan gabinetu zdawał się nie robić na nich nawet najmniejszego wrażenia.

W
asza Arcyksiążęca Wysokość, już czas – oznajmiła Rafaela. Arcyksiążę skrzywił się, nie wiadomo czy z uwagi na powagę wypowiedzenianego zdania, czy też po prostu na dźwięk swego tytułu. Ciężko westchnął, wypił cały kieliszek lekko gazowanego wina, poprawił szlafrok, ubrał kapcie i nalał sobie jeszcze raz do pełna.

R
ozejrzał się po swym gabinecie, spojrzał z bólem na wszechogarniające sterty dokumentów będące usposobieniem złych decyzji, straconego zaufania i niedokończonych projektów. Wraz z Rafaelą i Serafiną wyszedł z gabinetu i udał się na główny balkon zamku, z którego rozciągał się widok na całe miasto oraz skromne i okrojone arcyksiążęce włości.

W
szędzie gdzie anielice stawiały swe bose stopy śnieg topniał, a marmur nabierał ciepłej barwy. Spod kapci Arcyksięcia natomiast wystrzeliły pnącza winorośli, które szybko rozrosły się po murach zamku i pokryły najsłodszymi winogronami.

W
śród ciężkich, śniegowych chmur przebił się osamotniony promień słońca, który oświetlił trzy postacie na głównym balkonie – dumnie stojące anielice oraz przygarbionego Arcyksięcia Wojciecha trzymającego pełen kieliszek białej Palavy.

A
rcyksiążę wypił wino do dna. Było najwyższej próby, a w jego tle czuć było tak wspaniałą nutę owoców cytrusowych, że drzewo, na które patrzył Arcyksiążę obrodziło przepięknymi, soczystymi pomarańczami – i to pomimo tego, że leżała na nim gruba pokrywa śniegu, a w dodatku była to jodła.

W
koło zamku zgromadzone były niezliczone tłumy Teutończyków, którzy przyjechali z wszystkich miast teutońskich oraz wszelkich zakątków świata. Byli tak niesamowicie stłoczeni, że nie dało się wypatrzeć ani centymetra wolnego miejsca.

A
rcyksiążę podał pusty kieliszek Rafaeli i oparł się o ramię Serafiny, tak aby nie zatoczyć się na oczach swoich rodaków. Spojrzał zdegustowany na kłębiącą się ciżbę, na zniszczone krzewy, podeptane krzaki róż, poprzewracane rzeźby. Wreszcie jeszcze raz na chwilę zogniskował wzrok na stojących w ciszy Teutończykach.

P
od ciężkimi zimowymi chmurami pojawił się zastęp pomniejszych aniołów, którzy zadęli w trąbity, a jeden z nich zakrzyknął donośnym głosem:

OTO SŁOWA ARCYKSIĘCIA!

M
usicie stąd wyjść – powiedział Arcyksiążę, a mimo że nawet nie podniósł głosu, jego słowa usłyszeli wszyscy zgromadzeni. Teutończycy nadal jednak stali bez ruchu wpatrzeni niczym stado baranów w postacie na głównym balkonie zamku. Rafaela wspięła się na palce i szepnęła coś do ucha Arcyksięcia.

J
a już pójdę – powiedział cicho Arcyksiążę, lecz jego słowa ponownie usłyszeli wszyscy obecni. Następnie odwrócił się i wszedł chwiejnie do zamku, a anielice Rafaela i Serafina zamknęły ciężkie drzwi po raz ostatni.

J
eden z poślednich aniołów kłębiących się pod ciężkimi chmurami zakrzyknął donośnie:

TO BYŁY SŁOWA ARCYKSIĘCIA!

P
omniejsi aniołowie zadęli w trąbity i odlecieli, a z ciężkich chmur zaczął padać na Zielnybor gęsty i obfity śnieg, który szybko pokrył wszystko grubym kożuchem nieskalanej bieli.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Cillian Saerucaeg, Andronik.
Serduszka
6 927,00 lt
Ten artykuł lubią: Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski, Mateusz Wilhelm, Laurẽt Gedeon I, Albert Jan Maat von Hippogriff, Joahim von Ribertrop von Sarm, Ola Marcjan-Chojnacka, Cillian Saerucaeg, Mkbewe Czarniecki, Piotr vel Bocian, Michał Jerzy Potocki, Andronik.
Komentarze
Prokrustes
Piękne.
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
Wyczuwam głębokie przesłanie... którego jednak nie potrafie rozszyfrować
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
Cudowne.
Odpowiedz Permalink
Mkbewe Czarniecki
Ament.
Odpowiedz Permalink
Michał Jerzy Potocki
Ciekawe... :| :)
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek
Cytuję:
Musicie stąd wyjść

Słyszeliście mieszkańcy Zielnyboru? Musicie stąd wyjść, bo zaraz was śnieg obfity i gęsty zasypie, i nie wyjdziecie nawet z domu.
Odpowiedz Permalink
Prokrustes
Arcyksiążę zdaje się nawoływać do podjęcia większej aktywności w życiu Wspólnoty. Teraz zamknięci są i stłoczeniu wokół bastionu w Zielnyborze. Ale muszą wyjść ze schronienia i działać. Nawet jeżeli Arcyksiążę idzie w kierunku przeciwnym i zamyka się w bastionie.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Obawiam się że to jednak coś poważniejszego. Niż nadchodząca zima, a ta wiadomo w KT trwa długo i słynie z niskich temperatur. Czas pokaże czy moje przeczucie się potwierdzi...
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.